"Każdy człowiek jest innym kwiatem w ogrodzie wszechświata. Dlatego emanuje sobie tylko właściwym pięknem" Aldona Różanek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upał. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą upał. Pokaż wszystkie posty

piątek, 9 września 2016

V etap Salu u Adrianny - cz.2

Bonsoir!
Życie w ostatnich tygodniach miałam bardzo zakręcone i czasu na hafty było malutko. W tak zwanym "międzyczasie" zaczęłam szkolić się w kolejnej dziedzinie rękodzielniczej, której efekty pokażę Wam niebawem. Dziś jednak pora na kolejną zakładkę przygotowaną na Sal u Ady.








I to tyle na razie, bo mam napięty grafik na dzisiejszy wieczór. Udanego weekendu Wam życzę, wykorzystajcie należycie ciepłe dni :)

sobota, 4 lipca 2015

14. Zimowy Kot lipcowy z masy solnej

Czy komuś zimno? :-)))

Choć w naszym kraju tak wysokie temperatury jak dziś zdarzają się od czasu do czasu, zawsze ogromnie się z nich cieszę! To są moje klimaty!
Jest lato, więc kiedy ma być upał jeśli nie teraz?  

Ale jeżeli komuś jest za gorąco, dla ochłody proponuję na chwilę wrócić do zimy, kiedy to zrobiłam masosolnego kota, którego jeszcze nie publikowałam na moim blogu.


Żyć, nie umierać! Hopsasa do lasa:)) Piękny dzień zapowiada się też jutro!

sobota, 6 czerwca 2015

12. Renowacja ławki - cz.I

Kochani, na początku wielkie uznanie dla tych, którzy zajmują się renowacjami na co dzień. To zajęcie z pewnością uczy cierpliwości.

Jak to się zaczęło u mnie? Dostałam "w spadku" ławeczkę, dokładnie taką jak zawsze chciałam, wymarzoną, niezbyt dużą, żeby zmieściła się na balkonie, czyli 1,30 cm długości. Z radością sprowadziłam mebel do domu. Wszystko pięknie tylko, że... nadszedł czas na moją pierwszą, gruntowną renowację mebla. Strach się bać, ale jak to w tych czasach bywa, internet świątynią wiedzy, więc i ja doszkoliłam się w tym temacie.
Powiem Wam jednak, że sam zabieg trwa już kilka dni, a ja nie usunęłam jeszcze pierwszej warstwy i tak odpadającej już farby. Łatwo nie jest. Na razie nie chcę używać środków chemicznych, więc zeskrobuję ją ręcznie, delikatnie przy pomocy szpachelki. 







Jednak kiedy doszłam do wniosku, że sama szpachelka nie wystarczy, z pomocą przyszedł mój M. wraz  z rozgrzaną opalarką i raz, dwa przegonił część starej farby z siedziska.
Ta zielona farba (podkład?) jest bardzo ciężka do usunięcia, taka jakby "gumowa", dlatego opornie to idzie.  Boję się sięgnąć po chemiczne środki, bo na forach czytałam, że one tylko rozmazują stare farby, które chcemy usunąć :-/   Co o tym myślicie? Chciałabym doprowadzić ją do "żywego drewna". 


Chcę, żeby ławka zimą została na balkonie, więc trzeba ją odpowiednio przygotować.
Póki co zostały do zeskrobania nogi i spód ławki.

Namęczyłam się dziś strasznie, ale mam ogromną nadzieję, że za tydzień lub dwa, będę mogła pochwalić się Wam pozytywnymi efektami całej operacji. 

Tymczasem na deser proponuję kawałeczek serniczka z galaretką :-) 

A teraz głęboki oddech i marsz do pracy na balkon. Trzymajcie kciuki żeby nie dopadł mnie słomiany zapał.
Życzę Wam słonecznej soboty! (U Was też tak gorąco?)
Co prawda najdłuższe czerwcowe dni z zachwycającymi piwoniami  
dopiero przed nami, ale doba na szczęście sie wydłuża ;-) 
Buziaki!

sobota, 10 sierpnia 2013

Aloe aristata (Aloes ościsty)



Witam Drogich Czytaczy:)

Dziś chciałabym Wam pokazać niespodziankę jaką zastałam przychodząc pewnego dnia do pracy. 

Słowem wstępu: wiosną minionego roku przyniosłam z domu niewielką szczepkę tegoż właśnie sukulenta, który niedawno - z początkiem lipca b.r. zakwitł :-)
Każdego kolejnego dnia pstrykałam fotki :)













A tymczasem z początkiem sierpnia, w domu zakwitł mój aloes (fot. poniżej).








To piękny sukulent, pochodzący z Afryki Południowej. Lubi słońce, więc dobrze czuje się na naszych domowych parapetach.


To roślina łatwa do rozmnożenia, ponieważ wypuszcza dużo odrostów, które wystarczy oddzielić od rośliny macierzystej i wsadzić do ziemi.
Kolejne trzy szczepki posadziłam razem w jednej doniczce (fot. poniżej).




Kiedyś o tym sukulencie już pisałam tutaj:
 



















W miejscu pracy spędzamy w ciągu tygodnia więcej czasu niż w domu, warto więc zagospodarować przestrzeń biurową roślinami, aby poprawić samopoczucie. Obecność roślin w pracy z pewnością wpływa korzystnie na efektywność, skupienie i kreatywność a ponadto poprawia wizerunek firmy wzbogacając wnętrze i dodając mu charakteru. 

piątek, 26 lipca 2013

Lawenda - "błękitne złoto"

Tyle jest pięknych rzeczy, do których chcę wracać, które mnie zachwycają i inspirują. Lubię wspominać. To właśnie latem więcej się dzieje, a doznania, odczucia i doświadczenia, które wówczas przeżywamy tworzą nasze wspomnienia, zapisujące się właśnie w postaci zapachów, kolorów, kształtów.
Latem staram się wdychać woń sezonowych potraw, zapach powietrza po burzy, malin, truskawek, kwiatów, słucham świerszczy... 
Lato tak krótko trwa :(

A lawenda? Kojarzy mi się z babcią (ale NIE z szafą, z której wydobywa się zapach lawendy!), u której spędzałam wakacje jako dziecko, gdzie było jej mnóstwo. Pięknie obsadzony sadzonkami ogród, troszkę weranda, huśtawka... i ławeczka, przy której siedzieliśmy wieczorami i rozmawialiśmy o minionym dniu, o sprawach rodzinnych, o serialach w telewizji, o przyszłości. Słowem - o życiu.

Szczęśliwi ci, co widzieli pola lawendy na żywo. To dopiero musi być czarujący obrazek. Piękna roślina o wspaniałym uroku. Uwielbia kąpiele słoneczne od rana do wieczora ( zupełnie jak ja).

Tymczasem na naszym balkonie stworzyłam niewielką, "lawendową oazę" (no, może za dużo powiedziane - "oazę"). 




Lawenda w ilościach hurtowych z pewnością robi wrażenie :)

 


Zauważyłam, że ten niesłusznie zapomniany krzew o pięknym zapachu powraca do łask w ogrodach, tarasach czy balkonach, mimo, że nie wszyscy akceptują zapach lawendy. Niektórych wręcz drażni ( może dlatego, że mają dziwne skojarzenia z nią związane?).  Potrafię jednak zrozumieć, że jej zapach w nadmiarze potrafi być męczący.







Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego letniego weekendu!