"Każdy człowiek jest innym kwiatem w ogrodzie wszechświata. Dlatego emanuje sobie tylko właściwym pięknem" Aldona Różanek

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opalanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opalanie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 września 2015

19. Renowacja ławki - cz.II

Witajcie!
Dobrze, że są weekendy, bo inaczej człowiek normalnie by się zatyrał! Mamy już połowę września, nim się obejrzymy będą święta. Ten bezlitosny czas... Do tej pory nie zdążyłam Wam pokazać jak przebiegała u mnie renowacja ławki balkonowej. W czerwcu o pierwszym etapie pisałam tutaj.
Ręczne usuwanie starych farb i podkładów nie wystarczyło, dlatego zdecydowałam się na użycie środka chemicznego, który z łatwością sobie z nimi poradził. 




Usunął nawet ten dziwny, gumowy, zielony podkład, z którym wcześniej tak walczyłam ścierając ręcznie.
 Tak wygląda po całej operacji środkiem chemicznym:
W tym momencie, kiedy już pozbyłam się w 99,9 % wszelakich pozostałości farb i podkładów zastanawiałam się czy przypadkiem nie zostawić jej w takim stanie, tzn. czy jest sens na nowo ją "opędzlować" farbą, bo w zasadzie spodobała mi się taka naturalna, drewniana. Ale ponieważ wcześniej już kupiłam farbę w moim ulubionym kolorze specjalnie w tym celu, postanowiłam jednak pomalować. 

Po wszystkich zmaganiach wygląda tak:
Teraz jest w kolorze balustrady :)
Także ten tego, mamy old shool'ową, całą niebieską ławeczkę na balkonie :)
P.S. Powiem Wam w sekrecie, że obecnie jestem niemal w połowie kolejnego haftu (większego niż do tej pory), którego efektu końcowego nie mogę się doczekać by Wam pokazać. Dziś jednak skończyła mi się biała mulina, więc haftowanie muszę odłożyć do jutra, kiedy to czeka mnie wyprawa do pasmanterii :-)

Miłego, niedzielnego popołudnia!

piątek, 2 sierpnia 2013

Połączenie klasyki z fantazją -część II

"Kwiat jest uśmiechem rośliny" - powiedział kiedyś Peter Hille. Biorąc dosłownie te słowa do serca, to mój balkon zanosi się od śmiechu :-)
Tym akcentem chciałam powrócić jeszcze do tematu wdzięcznych pelargonii (myślę, że na to zasługują). Te, które mam - czerwone - pozwalają stworzyć bardzo ciekawe i kolorowe kompozycje.

Letnie miesiące tak szybko nam uciekają, dlatego warto korzystać z tych ulotnych chwil, zwłaszcza w temacie roślin sezonowych...
Dzięki pelargoniom chyba polubiłam styl rustykalny - wiejski, ciepły, przytulny i swojski...
Podziwiam takie klimaty...

Zdecydowanie balkon - mimo różnych pięknych i kolorowych kwiatów - sterroryzowany jest przez pelargonie.
Jak dla mnie się sprawdzają w trudnych warunkach, są wytrzymałe i odporne na choroby i pięknie kwitną do późnej jesieni.
Ba! I dość łatwo je przechować przez zimę :)
I pomyśleć, że dla bliskiej mi osoby pelargonie to wykrzywiające nozdrza śmierdziele :-/ 

Poniżej czarna porzeczka na tle pelargonii :)
A któregoś dnia... na balkonik wskoczył całkiem sympatyczny konik polny. Widzicie go?
Ciekawe stworzonko :-)





 Czy Wam też podobają się takie skrzynki pełne kolorów?





Gama kwiatów, które mogą zdobić balkony czy tarasy jest bogata. Liczy się pomysł, a jego realizacja... tak, to czasem spory wyczyn, ale myślę, że warto. 

 Niżej -  jedyne jakie mam - pelargonie zwisające na balkonie.

Tyle na dziś. Życzę udanego weekendowego wypoczynku:) 
P.S.
Słońce... wszędzie słońce... Mmm... to mi się uśmiecha :-)

piątek, 26 lipca 2013

Lawenda - "błękitne złoto"

Tyle jest pięknych rzeczy, do których chcę wracać, które mnie zachwycają i inspirują. Lubię wspominać. To właśnie latem więcej się dzieje, a doznania, odczucia i doświadczenia, które wówczas przeżywamy tworzą nasze wspomnienia, zapisujące się właśnie w postaci zapachów, kolorów, kształtów.
Latem staram się wdychać woń sezonowych potraw, zapach powietrza po burzy, malin, truskawek, kwiatów, słucham świerszczy... 
Lato tak krótko trwa :(

A lawenda? Kojarzy mi się z babcią (ale NIE z szafą, z której wydobywa się zapach lawendy!), u której spędzałam wakacje jako dziecko, gdzie było jej mnóstwo. Pięknie obsadzony sadzonkami ogród, troszkę weranda, huśtawka... i ławeczka, przy której siedzieliśmy wieczorami i rozmawialiśmy o minionym dniu, o sprawach rodzinnych, o serialach w telewizji, o przyszłości. Słowem - o życiu.

Szczęśliwi ci, co widzieli pola lawendy na żywo. To dopiero musi być czarujący obrazek. Piękna roślina o wspaniałym uroku. Uwielbia kąpiele słoneczne od rana do wieczora ( zupełnie jak ja).

Tymczasem na naszym balkonie stworzyłam niewielką, "lawendową oazę" (no, może za dużo powiedziane - "oazę"). 




Lawenda w ilościach hurtowych z pewnością robi wrażenie :)

 


Zauważyłam, że ten niesłusznie zapomniany krzew o pięknym zapachu powraca do łask w ogrodach, tarasach czy balkonach, mimo, że nie wszyscy akceptują zapach lawendy. Niektórych wręcz drażni ( może dlatego, że mają dziwne skojarzenia z nią związane?).  Potrafię jednak zrozumieć, że jej zapach w nadmiarze potrafi być męczący.







Pozdrawiam Was serdecznie i życzę udanego letniego weekendu!